"Proces" - Franz Kafka
Józef K. jest spokojnym, niewchodzącym nikomu w drogę pracownikiem. Jest solidnym, spokojnym człowiekiem, całkowicie pochłonięty swoimi obowiązkami, których ma bardzo dużo. Nadchodzi dzień jego trzydziestych urodzin, a wtedy jego życie staje do góry nogami - wszystko za sprawą procesu karnego, jaki wszczęto w jego sprawie. Początkowo jest wszystko tak samo jak przedtem - przesłuchania i postępowanie nie zabiera mu normalnego życia, więc Józef nie bardzo się nimi przejmuje. Jednak z każdym nowym przesłuchaniem i dniem postępowania okazuje się, że jego niewinność wcale nie daje mu gwarancji na wygranie procesu. Oskarżony coraz bardziej czuje się ograniczony z powodu procesu, myśl o procesie nie daje mu spokoju, więc przyjmuje taktykę, jakby był naprawdę oskarżony. Rzuca wszystko i poświęca się toczącemu przeciw niemu postępowaniu. Jest osamotniony, nikt mu nie pomaga, jest pozostawiony samemu sobie. Trafia do niejakiego Titorellego, który uczy go, jakie są drogi w walce z procesem. Są trzy drogi, jednak tylko dwie należy brać pod uwagę, a właśnie one prowadzą jedynie do odsunięcia daty wyroku, a nie jego zapobieganiu. Wynika z tego absurd - jedyne, co może zrobić Józef K., to poddać się procesowi i liczyć na łagodny wyrok "sprawiedliwości".